Irytacja
Zauważyłam tendencję do twierdzenia, że emocje należy wyciszyć, w każdym razie, niezależnie od sytuacji, przede wszystkim trzeba się opanować. Sposobów jest kilka- można policzyć do 10. Jak to za mało, to do 100. Można wypić szklankę wody, dwie, nawet litr. Albo wziąć zimny prysznic. A później spokojnie zastąpić tak czasami potrzebne “kurwa” eufemizmem, np: straciłam równowagę.
Pierdolę. Naprawdę.
Irytacja osiągnęła apogeum i tylko nerwowe stukanie w klawiaturę niesie teraz jakiś spokój i ukojenie.
Nienawidzę tej naszej “polaczkowatej” cechy- tak dobrze jest sobie ponarzekać. Ehh, żyjemy w złym świecie… Ludzie dookoła się puszczają, dla nowego mp4 są w stanie zrobić wszystko. Piją, palą, uprawiają seks- bez względu na miejsce, zawsze i wszędzie. A ci co tego nie robią wyśmiewani są…
No to normalnie coś mi się w środku zagotowało.
Gotuje mi się w środku jak rzeczywistość rzyga na mnie swoją szarością. Mam wtedy typowy grymas na ustach i spojrzenia mówiące: idź sobie. Idź sobie stąd, bo teren na który wszedłeś jest zarzygany wymiocinami szarych ludzi. Jeśli zaczęłam Cię unikać tzn że nie jestem w stanie poruszać się w tym nawale wylewanych na mnie przez Ciebie rzygów. Strzepuję je z siebie w jednorazowe foliowe torebki, żeby je wyrzucić przy najbliższej okazji. Bronię się przed takimi osobami, bo jak się obronię to wierzę, że sama taka nie będę. Nadzieja.
Bo ja wierzę w dobro, w ludzi. W to, że warto inwestować w człowieka i jest to najlepszy interes jaki można zrobić, co więcej: bezinteresownie. Ciągle mam sygnały, że to nie jest błąd. Spotykam ludzi, którzy są tak inspirujący, że chce się czerpać ich mądrość- w jak największej ilości i się nią napromieniowywać. Takie zastrzyki energii, pozytywnej, dobrej, czystej. Ufam, że warto się angażować pomimo tego, że nie zawsze jest wesoło i radośnie, bo nigdy przecież tak nie było.
A że Nowy Rok to kwestia już tylko kilku godzin, to życzę, żeby każdy dzień był okazją do zbierania tych porażających, inspirujących chwil, które będą nadawały sens każdemu następnemu, mam nadzieję dobrym dniom, żeby szło “ku lepszemu“. : )
no, no… harda notka!
Ale grunt to mieć swoje zasady i być pewnym swego – zdecydowanie łatwiej wtedy żyć
palkosky - Styczeń 10, 2010 o 1:02 pm |
Mocne. Dobre (:
Moooniuuu… Tak bardzo mi Ciebie brakuje…
t4ngerrine - Styczeń 25, 2010 o 2:01 am |